Świtezianki, rusałki, ondyny…

Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie,
Woda się burzy i wzdyma.

Burzy się, wzdyma, pękają tonie,
O niesłychane zjawiska!
Ponad srebrzyste Świtezi błonie
Dziewicza piękność wytryska.

Jej twarz jak róży bladej zawoje,
Skropione jutrzenki łezką;
Jako mgła lekka, tak lekkie stroje
Obwiały postać niebieską.

(…)

I na wiatr lotne rzuciwszy stopy,
Jak tęcza śmiga w krąg wielki,
To znowu siekąc wodne zatopy,
Srebrnymi pryska kropelki.

 Kolorowo i górnolotnie opisuje Adam Mickiewicz świteziankę (tu w jej wcieleniu kuszącej, sprowadzającej zgubę na niewiernego chłopaka wodnej panny), ale… kim tak naprawdę jest świtezianka? Odruchowo pewnie większość z nas (i, dodajmy, także większość encyklopedii, internetowych i papierowych) odpowiedziałaby: rusałką. Świtezianka to rusałka, wodna nimfa, nieśmiertelna istota mieszkająca w jeziorze, piękna, wdzięczna, ale – jak pokazuje choćby los Mickiewiczowskiego bohatera – lepiej się jej nie narażać.

No tyle że… tyle że jakkolwiek mało by Mickiewicz nie mówił o swojej świteziance, czy ona mitologicznie jest tak do końca rusałką? Rusałki to, i owszem, wodne boginki, występujące dość powszechnie w folklorze słowiańskim. Widywane były, wedle legend, nocami, a zwłaszcza chętniew przy pełni. Wtedy to nago, zwykle w grupach, wynurzały się z wody i przywoływały księżyc, by im oświetlał nocną kąpiel albo siadały na drzewach, by szczotkować swoje długie włosy. Kusiły mężczyzn, ale żyły bez nich, a jako że potrafiły sprowadzać na manowce, zsyłać deszcze i gradobicia – nie należało z nimi zadzierać.

Rusalka_Bilibin
Iwan Bilbin, Rusałka, 1934

Różne rzeczy opowiadają mity o pochodzeniu rusałek. Tradycja ludowa, szczególnie w przekazach od początku XIX wieku, często widzi w nich istoty zrodzone z duchów tragicznie zmarłych kobiet: ofiar przemocy ze strony mężów, topielic (zwłaszcza tych, które rzuciły się do wody, będąc w niechcianej ciąży),  samobójczyń… Nietrudno sobie wyobrazić, że takie rusałki mają całe mnóstwo powodów, by być groźne i wściekłe na świat, a przede wszystkim – na mężczyzn…

Generalnie, rusałki należą do większej grupy wodnych kobiecych bóstw i istot nadnaturalnych, jak greckie nimfy, celtyckie morgeny czy znane z tradycji południowosłowiańskiej (i z Harry’ego Pottera) kapryśne i groźne wiły. Mickiewiczowskiej świteziance, zmiennokształtnej, zamieszkałej w wodach jeziora i wspominającej w pewnym momencie ojca chyba najbliżej z nich jest nie do rusałek, a do ich „kuzynek”, wywodzących się oryginalnie nie tyle z ludowej mitologii, co z alchemicznych spekulacji ondyn.

waterhouse_undine
John William Waterhourse, Ondyna, 1872

Ondyna albo undyna (jej nazwa pochodzi od łacińskiego słowa unda, fala) to elementarna istota powiązana z wodą. Ondyny przyjmowały postać pięknych młodych kobiet o długich włosach, najchętniej zamieszkujących leśne jeziora i wodospady. Kapryśne i zmienne, były jednak kochliwe, a od kochanków domagały się absolutnej wierności: mężczyzna, który pokochałby i zdradził ondynę, ryzykował okrutną śmierć.

Ondyny, które jako pierwszy opisał w okresie renesansu Paracelsus, zawładnęły wyobraźnią romantyków, a potem regularnie pojawiały się w literaturze, muzyce i sztuce całego XIX wieku.

 

Do poczytania:
Anna Franklin, The Illustrated Encyclopaedia of Fairies, London 2002
Joanna Hubbs, Mother Russia: The Feminine Myth in Russian Culture, Bloomington 1988
Carole Silver, Strange and Secret Peoples: Fairies and Victorian Consciousness, Oxford 2000

Do posłuchania:
Antonin Dvořak, opera Rusałka (1900)

 


n

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s