Mało Ingresa w Ingresie

Musée Ingres w Montauban było jednym z głównych zaplanowanych punktów naszej tegorocznej wyprawy. Zwłaszcza Agnieszce marzyło się od dawna, albowiem mowa tu o jednym z jej ulubionych malarzy. Noclegowe perypetie – zmiany terminów, niedogadania itd. – zaowocowały jeżdżeniem nieco w kółko po departamentach Lot i Tarn et Garonne, ale udało się dotrzeć i do Montauban. Niestety obraz, który miał się znajdować w katedrze, był akurat w renowacji, pozostało więc muzeum, które przyniosło lekkie rozczarowanie swoją ogólnością.

Proszę mnie źle nie zrozumieć: to absolutnie nie tak, że nie warto do niego iść (choć jeśli ktoś biega za impresjonistami, sztuką współczesną albo wręcz przeciwnie – średniowieczem lub wczesnym renesansem, może sobie darować). Trzeba jedynie pamiętać, że przekładając na nasze, jest to raczej muzeum imienia Ingresa a nie Ingresa, który po prostu był najsłynniejszym obywatelem Montauban. Jak we właściwie każdym, nawet prowincjonalnym francuskim muzeum, jest tu spora reprezentacja np. XVII w. (część z kolekcji patrona), no i oczywiście XIX w. Ogromna sala na parterze poświęcona jest drugiemu pochodzącemu z Montauban uznanemu artyście Antoine’owi Bourdelle (1861-1929), co było miłą niespodzianką, jako że jego rzeźby dawno już dość zachwyciły Agnes w Musée d’Orsay, a tu można było prześledzić całkiem ciekawą drogę twórczą. Na dodatek za oknem stoi pomnik poległych w wojnie francusko-pruskiej, dzieło Bourdelle’a, a na dodatek akurat była wystawa o tym, jak powstawał i jak go dokumentowano fotograficznie.

osjan
J.-A.-D. Ingres, Sen Osjana (Le songe d’Ossian), 1813

Sam Jean-Auguste-Dominique Ingres to niby większość pierwszego piętra, ale mimo iż ekspozycja jest dość ciekawie zorganizowana (można np. poczytać – w sposób niemęczący: duży druk na dużych panelach – opinie współczesnych i późniejszych artystów i krytyków o mistrzu – uwaga, uwaga, były pochlebne również u ówczesnej awangardy!), to pozostawia trochę niedosytu. Z ważnych obrazów są tu jedynie Sen Osjana oraz dwie sceny religijne, nienależące do głównych nurtów twórczości Ingresa. Trochę za to za mało portretów, które uchodzą za najdoskonalszy nurt twórczości tego artysty. Oczywiście, te najważniejsze są rozproszone po wielkich muzeach na świecie, ale można by chociażby wyeksponować szkice, których bardzo obszerny zbiór jest w posiadaniu Montauban. Szkice na ekspozycji są – ale głównie te związane z płótnami znajdującymi się w muzeum. Dodanie tych, które stanową świadectwo pracy nad najsłynniejszymi obrazami, byłoby bardzo ciekawe  ważne, szkoda więc, że leżą w magazynach.

W jednej z sal ekspozycyjnych była też wystawa (taka z tych raczej stałych, choć teoretycznie czasowa?) poświęcona recepcji Ingresa w sztuce XX/XXI w. (Ingres et les Modernes). Tu obie zgodnie uznałyśmy, że ogromna większość zaprezentowanych tam dzieł to humbug – artyści w większości mniej a nie bardziej uznani (najgłośniejsze nazwisko to Niki de Saint Phalle) nie wysilili się, żeby wejść w autentyczny dialog z mistrzem neoklasycyzmu i realizmu, ale dość automatycznie powielają te same pomysły. Zazwyczaj jest to ubieranie w coś odaliski, malowanie jej ciała w etniczne wzorki albo otwieranie ust postaci na portretach. Zieeew. Ale to temat na inną notkę i raczej nie tutaj.

abe
Koya Abe, After the Grande Odalisque, Digital Art, Chapter 5: Analogies

Więcej podobnych przeróbek, a także kilka propozycji nieco ciekawszych na oficjalnej stronie muzeum.


d

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s